Ehh, niestety z różnych przyczyn systematyczności w prowadzeniu bloga zdecydowanie zabrakło. Będę nadrabiać, jak wrócę, czyli niestety juz niedługo. Niestiety, niestety
Brasilia - 13.07 - spędziłam tylko kilka godzin między przyjazdem autobusem a wylotem do Belem. Zobaczyłam siedziby ministerstw, deputowanych, senatu i prezydenta, 286m2 flagę Brazylii i katedrę. Miasto zostało zaprojektowane dla samochodów, dlatego poruszanie się pieszo to katorga, brak chodników, przejść dla pieszych, wszystko jest dość mocno oddalone. I generalnie na każdym kroku widać sztuczność miasta - wszystkie budynki równoległe, itp. Za 271 dni Brasilia będzie świętować swoją 50 rocznicę, o czym informują liczniki. Miasto to ciekawy twór w środku niczego.
Belem - 14-15.07 - miasto w ujściu Amazonki, czy raczej jednej z jej odnóg. Przyjechałam w środku lata, co oznacza mniej deszczu i jeszcze bardziej nieznośne upały. Trudno mi sobie wyobrazić życie na takiej patelni. Miasto generalnie dużo biedniejsze, ceny niższe, mnóstwo bezdomnych, standard życia niższy. Atrakcji raczej brak, mają stadion olimpijski (na 2116r.,ale meczy tam jednak nie będzie, tylko w Manaus), zoo ze zwierzętami z dzunglii (tam byłam 23.07), ogród botaniczny, doki przerobione na restauracje dla turystów = bezpieczne jedzenie. Na targu widziałam całe mnóstwo owoców tropikalnych, niespotykanych nawet w innych częściach Brazylii, moje kochane orzechy brazylijskie (świeżo oskrobane smakują jeszcze lepiej) i owoce morza w cenach do 35zł za kg. Ogólnie tyle tego, ze mało co pamiętam ;)
Santarem, Alter-do-Chao - 16-18.07
Santarem to miasto nad Amazonką właściwą, ale też przy ujściu rzeki Tapajos do Amazonki - woda z tej rzeki jest bardziej niebieska i przejrzysta, natomiast w Amazonce brązowa - w rejonie Santarem kolory się jeszcze nie łączą i ciekawie wyglądają niebieskie i brązowe pasy. Najfajniej było to obserwować z łódki :) Trochę nowych ptaków, iguana, ale dzikiej papugi nie widziałam :(
Alter-do-Chao to miejscowość nad rzeką Tapajos, znana z pięknych plaż. Obecnie jedna z nich była zalana(wyjątkowo, poziom wody latem jest zwykle duzo nizszy). Tapajos to nie byle jaka rzeka - drugiego brzegu nie widac, wiec tez sprawia wrazenie jeziora. Bardzo fajne miejsce.
Okolice Belem - 19-23.07
Po powrocie do Belem wynajelismy samochod i udalismy sie na wyspe Algodoal na Atlantyku, odlegla o ok.180km. Ocean ma plywy, wiec rano do plazy trzeba bylo dlugo isc, a wieczorem wracalo się łódką. Plaża nazywa się Plaża Księżniczki, oprócz tego na wyspie jest jeszcze Jezioro Księżniczki, nazwy wzięły się z legendy. Poniewaz spędziłam tam tylko 1,5 dnia, nie zdąrzyłam się przyzwoicie opalić ;) W drodze powrotnej wstąpiliśmy na inną wyspę, gdzie spróbowałam brazylijskiego grilla - jedzą inne mięso, ciemniejsze, ale smaczne. Noi nauczyłam się pić napój o smaku Guarany, to drugi oprócz Coca-Coli narodowy napój Brazylijczyków ;)
Na tym kończy się moja podróż, pozostało mi tylko odpocząć, kupić kawę, przepakować się i wyruszyć drogę powrotną do rzeczywistości :(
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz