Poprzedniego posta zaczęłam pisać 2 dni temu i nie chce mi się kończyć, więc taki krótki wyszedł.
Jak zwykle jestem przeziębiona, zużyłam już 2 duże pakiety chusteczek, więc po dotarciu do hotelu wieczorem padam i usypiam. Ale najgorsze chyba już za mną, teraz jest 22.40 a ja wciąż przytomna w miarę.
W międzyczasie widziałam miejsca, które tu uważane są za najpiękniejsze plaże, rzeczywiście dużo ładniejsze niż te, które do tej pory widziałam. Ponadto tuż nad oceanem są góry, co sprawia iż krajobraz jest jeszcze ładniejszy (ale utrudnia jazdę samochodem górkami i zakrętami). Wszędzie jest bardzo zielono, drzewa inne niż w naszych lasach ;)
Dziś zaczęłam zwiedzanie Rio. Ponieważ dotarliśmy tu ok. 14, to starczyło czasu tylko na spacer po Copacabanie i Ipaniemie (pierwsza to plaża turystów, a druga mieszkańców Rio). Ze względu na porę roku, pogodę i porę dnia było dość pusto. Ta druga plaża jest dużo ładniejsza, nie wiem na czym polega atrakcyjność Copacabany. To jak niebezpiecznie tu jest potwierdzają policjanci z karabinami, poustawiani gdzieniegdzie. Spróbowałam brazylijskiego piwa - jest mniej gazowane, bardziej wodniste i średnio dobre. Ale pite przy plaży i tak smakuje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz