sobota, 27 czerwca 2009

Z radosci, ze nie utknelam w Paryzu

Tak, dolecialam i w opinii co poniektorych chodze do gory nogami :)

Podroz od poczatku wydala sie ciezka i pelna przygod - lot do Fra opoznil sie o 20min (co nie bylo problemem, bo mialam tam 3 godz.), a w sklepie stluklam zubrowke. Wedlug mojej przedawnionej chyba wiadomosci Fra jest najwiekszym lotniskiem w Europie - ale bez problemu dotarlam na terminal 2 z bagazem w pol godziny. Wiec dumna z siebie pomyslalam, ze de Gaulle'a tez ujarzmie.
Jednak okazalo sie, iz nie ma lekko. Lot airfranca do Paryza opoznil sie 35min, a tam na przesiadke poczatkowo mialam miec 1h20min - ale juz na jednym bilecie, wiec bez bagazu i na odpowiedzialnosc airfrancy. Lot do Paryza polegal na starcie, zjedzeniu kanapki i ladowaniu ;) Mialam tam w koncu 40 minut, wiec szybko zaczelam szukac swojego terminala (w samolocie podali mi zupelnie zla bramke, dobrze, ze luknelam gdzies na wyswietlacz). Po przejsciu przez parking, znalezieniu drugiego budynku, mnostwie schodow, dotarlam do security i mialam 20 minut do odlotu a tam wielka kolejka. No ale sie udalo :)

Lot do SP juz calkiem przyjemny, poogladalam filmy, jadlam, pilam wino, spalam. Na miejscu osobne wyjscia dla Brazylijczykow i obcokrajowcow, przy czym przy naszej "drodze" stali ludzie w kiltach i maskach. No to mysle, ze zaraz nas na swinska grype beda badac, ale tylko sprawdzili czy dobrze wypelnilam baggage claim. Kontrola paszportowa szybciutka. Bagaz juz czekal zdjety z tasm. Pozostal tylko stres czy ktos na mnei bedzie czekal, ale niepotrzebnie :) O 8 tutejszego czasu dojechalam do mojego tymczasowego domu i powoli przyzwaczajam sie do dnia wydluzonego o 5h.

Miasta jeszcze nie widzialam, ale zaraz wyruszam :)

2 komentarze:

  1. Dobrze, ze dotarłaś bezpiecznie - juz nie muszę śledzić wiadomości o Airbusach do Brazylii :)
    W ogóle to myslałam, że napiszesz maila albo smsa przed wyjazdem - mi się przez to warszawskie zamieszanie ubzdurało, że dopiero dzisiaj wylatujesz i się mocno zdziwiłam, jak rano przeczytałam na blogu, że Ty już w drodze. No ale dobrze, ze jesteś cało na miejscu, pozdrów Sergia i bawcie się dobrze! Rób dużo zdjęc i na picasę!! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja na szczescie lecialam Boeingiem 777 - uspokoilo mnie to jak wsiadalam ;) Zdjec kilka dzis zrobilam, ale przywiozlam chyba z Polski deszcz, wiec mi sie nie chce aparatu wyjmowac. Zreszta w SP nie ma nic do zobaczenia ;)

    OdpowiedzUsuń